Wszystkie grzechy Jakuba M.

Jakub Meresiński, były już właściciel Wisły Kraków, od kilku tygodni znajduje się na ustach całej Polski. Rewelacjom dotyczącym jego osoby nie ma końca. Z tego powodu my również postanowiliśmy przyjrzeć się tej kontrowersyjnej postaci i podsumować to wszystko, czego udało się dowiedzieć różnym mediom na jego temat.

W to co dzieje się od kilku tygodni wokół Wisły Kraków aż ciężko uwierzyć. W lipcu br. dotychczasowy właściciel klubu Bogusław Cupiał po 19 latach postanowił sprzedać drużynę niejakiemu Jakubowi Meresińskiemu, o którym mało kto cokolwiek wówczas wiedział. Z czasem na jaw zaczęły wychodzić jednak coraz bardziej nieprawdopodobne fakty z życia 30-letniego biznesmena, które sprawiły, że rządy Meresińskiego trwały przy Reymonta niespełna miesiąc.

Zaczęło się od...kawy, potem były...pieczarki

Reklama

Gdy piłkarską Polskę obiegła wiadomość, że Wisłę przejmuje 30-latek wszyscy zaczęli zastanawiać się skąd osoba w tym wieku wzięła pieniądze na kupno jednego z najbardziej utytułowanych klubów w kraju. Jakub Meresiński długo milczał na ten temat, aż w końcu, z wywiadu dla serwisu SportoweFakty dowiedzieliśmy się od samego zainteresowanego, jak wyglądała jego kariera biznesmena.

Wszystko zaczęło się od...kawy. Meresiński otworzył w Częstochowie hurtownie, która zajmowała się jej dystrybucją prosto z Włoch dla polskich kawiarni. Po jakimś czasie zwinął jednak interes, przeniósł się do Warszawy i otworzył kolejną hurtownie, tym razem zajmującą się... uprawą pieczarek. Później przyszedł czas na poważniejsze biznesy i Jakub Meresiński zaczął grać na giełdzie oraz wszedł w branżę ubezpieczeń, co miało przynieść mu wymierne finansowe korzyści.

W międzyczasie Meresiński hobbistycznie, jak sam to ujął, zajął się też branżą IT. O wszechstronności byłego właściciela Wisły niech świadczy też fakt, że przez chwilę miał również restaurację. Gdy za jakiś czas pan Jakub udzieli kolejnego wywiadu będzie się mógł w nim pochwalić, że przez chwilę miał też klub.

Całkiem sporo osiągnięć jak na 30-latka, nieprawdaż? Aż ciężko w nie uwierzyć. Z tego wszystkiego wyłania się poza tym obraz osoby niezbyt stałej w biznesowych uczuciach, co raczej nie sprzyja robieniu interesów. Sytuacja z Wisłą Kraków pokazała to najlepiej.

Podrobione świadectwo

Kłopoty Jakuba Meresińskiego zaczęły się w chwili, gdy media dotarły do informacji, że nowy właściciel Wisły Kraków chcąc dostać się na studia sfałszował świadectwo ukończenia liceum oraz świadectwo maturalne, za co został skazany prawomocnym wyrokiem sądu i grzywną w wysokości 1 tysiąca złotych.

To, że rzeczywiście do tego doszło, Meresiński także potwierdził w wywiadzie dla SportowychFaktów, tłumacząc się "błędami młodości". Efekt jest taki, że w chwili obecnej 30-latek posiada wykształcenie gimnazjalne.

Wyłudzenie podatku VAT?

Niemal równocześnie z newsem o podrobieniu świadectw, w mediach na temat Jakuba Meresińskiego pojawiła się inna szokująca informacja. Dziennikarzom udało się ustalić, że 30-latek jest podejrzany o wyłudzenie podatku VAT w kwocie zbliżonej do 10 milionów złotych.

Jak wytłumaczył się z tego sam zainteresowany? Winę zrzucił na nieuczciwe osoby trzecie, z którymi prowadził interesy i które zwyczajnie go wykorzystały. Nie podał jednak żadnych konkretów stwierdzając, że nie chce wdawać się w szczegóły.

Pranie brudnych pieniędzy i działanie w grupie przestępczej?

Podrobione świadectwa i zarzut o wyłudzenie to jednak nie wszystko, ponieważ tuż po tych rewelacjach gruchnęła wiadomość, że Jakub Meresiński ma na swoim koncie również zarzuty o pranie brudnych pieniędzy, działalność w grupie przestępczej oraz jest oskarżony o przywłaszczenie mienia o znacznej wartości, czyli (zgodnie z kodeksem karnym) na pewno przekraczającej 200 tysięcy złotych.

Jak ustosunkował się do tego wszystkiego pan Meresiński? Odparł, że sprawa o działalność w grupie przestępczej toczy się od kilku lat i jest on spokojny o swój los, a zarzut dotyczący przywłaszczenia mienia to - tu cytat - "głupoty", gdyż w sprawie póki co trwa tylko śledztwo, z którym jest on łączony, ponieważ "ludzie są zawistni, czasem nie potrafią sobie poradzić w życiu i składają donosy, rzucają kłody pod nogi."

Podrobienie dowodu żony Macieja Żurawskiego

Błędy młodości, oszuści i naciągacze, zawistnicy - wygląda na to, że cały świat uwziął się na Jakuba Meresińskiego. O tym, że prawda może być jednak diametralnie inna świadczy kolejna informacja na temat kontrowersyjnego biznesmena. O nieuczciwości 30-latka miał się bowiem przekonać także były piłkarz Wisły Kraków, Maciej Żurawski, a konkretniej jego żona, której Meresiński próbował podrobić dowód osobisty i chciał wziąć na nią pożyczkę w kwocie nieco ponad 500 tysięcy złotych.

Brzmi to nieprawdopodobnie, ale to, że sytuacja faktycznie miała miejsce potwierdził sam Maciej Żurawski. Jego żona, Paulina, w 2014 roku miała zamiar rozpocząć współpracę z Jakubem Meresińskim i sprzedawać razem z nim reklamy na warszawskich telebimach. Do rozpoczęcia działalności konieczne było jednak zaciągnięcie pożyczki, którą partnerka piłkarza miała wziąć pod zastaw mieszkania.

Sprawa przeciągnęła się do lipca 2015 roku, gdy Paulina Żurawska stwierdziła, że nie chce jednak robić interesów z Jakubem Meresińskim. Ten mimo tego postanowił wziąć pożyczkę, angażując we wszystko swoją siostrę, która ze sfałszowanym dowodem udała się do banku i podrabiając podpis Pauliny Żurawskiej wzięła na nią kredyt na trochę ponad 500 tysięcy złotych. Prawda wyszła na jaw zanim pieniądze trafiły na jej konto, dzięki czujności pracowników banku, którzy skontaktowali się z Maciejem Żurawskim, gdyż cała sytuacja wydala im się podejrzana.

"Nie wziąłbym tych pieniędzy. To miał być prztyczek w nos, bo zerwała ze mną biznes. Wyrok nie jest prawomocny" - skwitował wszystko w swoim stylu Jakub Meresiński, który wraz z siostrą został za to skazany na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę po 6250 złotych od każdego z nich. O wszystkim napisał ostatnio "Super Express".

Niespłacone pożyczki i komornicy na karku?

Przy okazji afery z żoną Macieja Żurawskiego na jaw wyszły także inne rewelacje dotyczące Jakuba Meresińskiego za sprawą których okazało się, że na swoim koncie ma on jeszcze ponoć kilka niespłaconych pożyczek. Do takich informacji dotarł dziennikarz Szymon Jadczak, według którego Meresiński zadłużony jest w trzech miejscach.

Jeden z kredytów w wysokości ponad 200 tysięcy złotych firma Jakuba Meresińskiego "Projekt-gmina.pl" miała wziąć pod zastaw luksusowego Porsche Panamera, zarejestrowanego w... Pruszkowie. Oprócz tego, jak się okazuje Meresiński wziął jeszcze...dwie chwilówki. Jedną w "Providencie" w wysokości 2 tysięcy złotych, natomiast drugą w "Euro Providusie" w wysokości 1 tysiąca złotych.

Jakub Meresiński ma być teraz z powodu niespłacenia ich w terminie ścigany przez firmę windykacyjną. Dług za niespłacone chwilówki urósł bowiem rzekomo do 6,5 tysiąca złotych.

To jednak jeszcze nie wszystko! Dziennikarze "Gazety Krakowskiej" dotarli do kolejnych szokujących informacji na temat Jakuba Meresińskiego. Zgodnie z nimi, 30-latka za długi ścigać mają jeszcze komornicy z Warszawy (dług na prawie 83 tysiące złotych), z Mazowsza (6,7 tysięcy złotych) i ze Śląska (5 tysięcy złotych) oraz Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, prawdopodobnie za niezapłacone mandaty, na kwotę 600 złotych.

Póki co to tyle. Czy wkrótce były właściciel Wisły zaskoczy nas czymś jeszcze? Kto wie. Patrząc na powyższą listę jego dokonań i pokrętne losy wcale nie jest to wykluczone. Jedyny pozytyw jest taki, że klub z Krakowa nie znajduje się już w jego rękach.

Zobacz również:

Poruszający list 13-latka, który odebrał sobie życie

Ludzie na całym świecie masowo robią pompki. O co chodzi?

Łomot w imię powstańców? Ktoś tu chyba upadł na głowę

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: sport

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje