13-latek popełnił samobójstwo i zostawił przejmujący list

13-letni Daniel Fitzpatrick targnął się na swoje życie z powodu prześladowania w szkole. Na pożegnanie zostawił przejmujący list. „Nie zrobili nic, żeby mi pomóc” – napisał w nim chłopiec.

Chłopiec był prześladowany przez rówieśników m.in. za swój wygląd i oceny. Ojciec Daniela udostępnił w sieci list, który jego syn zostawił na pożegnanie. Wywołał on ogromne poruszenie w internecie.

Reklama

Rodzina 13-latka za jego śmierć winią szkołę, do której uczęszczał, ponieważ nauczyciele, jak twierdzą rodzice, a w liście napisał o tym sam chłopiec - nie zrobili nic, żeby pomóc ich synowi.

"Żaden rodzic nie powinien żegnać swojego dziecka. Żadne dziecko nie powinno przechodzić przez to, przez co przeszedł mój syn. Rodzicom chłopców, którzy nękali mojego syna mogę tylko powiedzieć, że życzę im, żeby nigdy nie musieli przechodzić przez to, co my teraz. Możecie tulić swoje dzieci każdej nocy i każdego dnia aż do końca waszego i ich naturalnego życia. Ja tego nie mogę. Wasze małe potwory zabrały to mnie i mojej żonie" - powiedział ojciec Daniela po otrzymaniu setek wiadomości i listów z kondolencjami od internautów z całego świata.

Na crowdfundingowym portalu GoFundMe rodzice chłopca prosili o uzbieranie 10 tysięcy dolarów na pogrzeb dla syna. Daniel nie był ubezpieczony, a rodzina nie miała środków na pokrycie kosztów pogrzebu. Na konto wpłacono jednak aż ponad 120 tysięcy dolarów. Pieniądze zostaną przekazane na fundację zajmujące się walką z prześladowaniem dzieci w szkołach.

Poniżej pełna treść listu 13-letniego Daniela:

"Na początku było dobrze. Dużo znajomych, dobre stopnie i życie, ale przeprowadziłem się i kiedy później wróciłem z powrotem wszystko było inaczej. Moi starzy znajomi się zmienili, nie rozmawiali ze mną, nawet mnie nie lubili. Mój ‘przyjaciel’ mnie zawiódł i ja też odpuściłem. Ale Anthony wyładowywał się na mnie. Nękał mnie razem z Johnem, Marco, Jose i Jackiem. Robili to cały czas aż w końcu wdałem się w bójkę z Anthonym. Wszyscy wtedy przestali oprócz Johna, on był wściekły.

Skończyłem na prześwietleniu małego palca przez Johna. Wdałem się z nim w bójkę i złamałem palec. Miał przez to dużo problemów, jak dla mnie - żadnych tak naprawdę.

Cały czas to robił. Poddałem się. Nauczyciele nie robili niczego! Nie mieli żadnych problemów, za to ja się w nie wpakowałem, ponieważ Anthony był na mnie wściekły, ponieważ myślał, że go zawiodłem.

Nie powiedziałem o tym żadnemu nauczycielowi z wyjątkiem pani D'Alora. Była najmilszą nauczycielką na świecie, rozumiała i coś zrobiła, ale to nie trwało długo.

Chciałem z tego wyjść, błagałem i się broniłem. W końcu to zrobiłem, zawiodłem, ale nie obchodziło mnie to. Wydostałem się z tego, to wszystko czego chciałem".

Na pogrzebie Daniela zjawiło się ponad 300 osób, w tym wielu obcych ludzi, którzy poruszeni tragedią chłopca chcieli osobiście pożegnać 13-latka.

Czytaj więcej:

Zaskoczył chorą na raka żonę niezwykłym prezentem

Odmówiła leczenia i zaczęła zwiedzać świat. Jej historia cię poruszy!

Chorowała i była w bardzo złym stanie. Wtedy pojawiła się pomoc

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: dzieci

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje