Zbiórka pieniędzy dla Polaka zabitego w Berlinie. Szczere intencje czy próba wyłudzenia?

Śmierć polskiego kierowcy ciężarówki zabitego w Berlinie poruszyła nie tylko ludzi w naszym kraju. Głosy wsparcia płyną do rodziny naszego rodaka z różnych miejsc, także m.in. od jego kolegów po fachu. Jeden z nich postanowił zrobić nawet coś więcej i zbiera w sieci pieniądze, które przekaże bliskim zabitego polskiego kierowcy. Czy to jednak aby na pewno szczere intencje czy też próba żerowania na czyimś dramacie?

Ciało 37-letniego kierowcy o imieniu Łukasz znaleziono w szoferce pojazdu, którym dokonano zamachu. Tragiczna śmierć Polaka odbiła się szerokim echem nie tylko w naszym kraju, ale także w wielu innych miejscach, w tym m.in. pośród jego kolegów po fachu.

Reklama

Jeden, z nich, niejaki Dave Duncan, kierowca z Anglii, poruszony tym co się wydarzyło, zorganizował nawet zbiórkę za pośrednictwem platformy GoFundMe, z której środki mają zostać przekazane bliskim naszego rodaka.

"Nie znałem Łukasza, ale historia mocno mnie poruszyła i zszokowała i nawet sobie nie wyobrażam przez co przechodzi teraz jego rodzina. Sam będąc kierowcą postanowiłem skrzyknąć naszą społeczność i pomóc jej chociaż w małym stopniu. Jestem w kontakcie z ekipą gofundme, by mieć pewność, że pieniądze na pewno trafią do właściwych osób" - napisał na stronie zbiórki Dave Duncan.

Choć intencje niejakiego Dave'a wydają się być szczere, na tej samej stronie nie brak jednak komentarzy z apelem do potencjalnych darczyńców, że zbiórka to oszustwo i żadne pieniądze nie trafią do bliskich zabitego 37-latka. Część osób zgłosiła już zbiórkę do przedstawicieli GoFundMe, w związku z czym sprawa jest w toku i jej prawdziwość czeka na weryfikację. Gdybyście chcieli być z tym wszystkim na bieżąco link do zbiórki znajdziecie tutaj.

W związku z wydarzeniami w Berlinie na jaw wychodzą cały czas kolejne poruszające okoliczności tragedii. Z informacji niemieckiego "Bilda" wynika, że Polak żył jeszcze w momencie zamachu, próbował powstrzymać zamachowca przed wjechaniem w tłum ludzi i zginął dopiero na miejscu zdarzenia.

W poniedziałkowym zamachu, do którego doszło na berlińskich targach świątecznych zginęło w sumie 12 osób, a dalsze 48 zostało rannych. Osoba, która się go dopuściła wciąż pozostaje na wolności, gdyż uznany początkowo za winnego 23-letni Pakistańczyk okazał się ostatecznie nie zamieszany w całą sprawę i został już zwolniony z aresztu.

AKTUALIZACJA: Dave Duncan odniósł się na stronie zbiórki do komentarzy wątpiących w jego szczere intencje. Oto co napisał: "Do wszystkich wątpiących i oskarżycieli. Pierwszy wsparłem zbiórkę i nie mam nawet dostępu do waszych pieniędzy. Skontaktowałem się z firmą i czekam na kontakt od nich (domyślam się, że są teraz bardzo zajęci). Środki trafią bezpośrednio do rodziny Łukasza wtedy gdy się z nią skontaktuje i tylko wtedy (...) Nie odpowiadałem na wiadomości, bo ostatnie 13 godzin spędziłem w trasie."

Zobacz również:

Policja zatrzymała mężczyznę, który transmitował KSW na Facebooku

Rosja: 49 ofiar spożycia płynu do kąpieli na bazie głogu

Matka zniszczyła mu uprawę marihuany. Zgłosił się z tym na policję

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: historie z życia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje