Skrajne opinie na temat akcji z Wojtkiem. Tak komentuje ją Reserved

W sieci od wczoraj nie ustaje dyskusja na temat ostatniej kampanii marketingowej marki Reserved z pięknością z USA w roli głównej, która z pomocą internautów szukała tajemniczego Wojtka z Warszawy. Gdy prawda na temat akcji dziewczyny wyszła na jaw, wiele osób poczuło się oszukanych.

Pierwszy filmik niejakiej Dee Dee szybko stał się hitem internetu i doczekał się na YouTubie ponad 2 milionów wyświetleń. Dziewczyna skutecznie zwróciła na siebie uwagę i na pomoc ruszyło jej tysiące internautów, co przełożyło się na kolejne setki publikacji na jej temat.

Reklama

Napięcie wzrosło, gdy w kolejnym nagraniu okazało się, że Wojtek prawdopodobnie został odnaleziony i dziewczyna przyjeżdża do Polski.

Gdy wydawało się, że historia miłosna tej dwójki doczeka się szczęśliwego zakończenia, na kanale Dee Dee pojawił się trzeci materiał wideo, który rozwiał wszelkie wątpliwości.

Cała akcja okazała się być sprytnie skonstruowaną viralową kampanią marki Reserved. Jak można się domyślać, wielu rozgoryczonych i zawiedzionych takim obrotem spraw internautów poczuło się oszukanych i wykorzystanych.

"Żenada", "Omijam wasz sklep od dzisiaj", "Żerowanie na tak podstawowych uczuciach jak miłość i chęć pomocy innym jest poniżej dna", "I jak tu w dzisiejszych czasach wierzyć ludziom w sieci?" - komentarzy w tym tonie na profilu Reserved na Facebooku pojawiła się cała masa.

Na YouTubie przy okazji ostatniego wideo nie było lepiej - trochę ponad 2 tysiące łapek w górę, przy przeszło 12 tysiącach w dół i kolejna solidna porcja negatywnych komentarzy.

Sprawę postanowili skomentować także sami przedstawiciele marki Reserved. "Zrobiliśmy niestandardową kampanię z założenia angażującą sporą rzeszę odbiorców. Chcieliśmy przyciągnąć uwagę naszej grupy docelowej pośród natłoku czasem nudnych, szarych niczym nie wyróżniających się reklam" - powiedziała w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl Agnieszka Łabuszewska, dyrektor marketingu Reserved.

"Oczywiście było to ryzykowne, ale wierzymy że polscy chłopcy są nie tylko spontaniczni - co udowodnili odpowiadając na apel Dee Dee, ale mają też dystans i poczucie humoru" - dodała.

Podzielacie tę opinię czy waszym zdaniem marka posunęła się o krok za daleko, a cała akcja to żaden marketing, a zwyczajne żerujące na uczuciach kłamstwo? Daliście się na nabrać czy od początku czuliście, że za spontaniczną z pozoru akcją kryje się coś większego? Czekamy na wasze komentarze.

Zobacz również:

Dziewczyna z USA wcale nie szukała Wojtka. Jej akcja to kampania znanej marki!

"Powinien się leczyć" - Łukasz Jakóbiak ostro skrytykowany za swoją akcję!

Dzieciaki z BBC powracają! Znów skradły tacie całe show!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: internet | Polska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje