Rodzina Łukasza Urbana nie została sama. Zebrano już dla niej prawie 90 tysięcy funtów

Zbiórka pieniędzy dla rodziny Łukasza Urbana, polskiego kierowcy zabitego w Berlinie, doczekała się niezwykłego ciągu dalszego. Na chwilę obecną zgromadzono już sumę opiewającą na niemal 90 tysięcy funtów.

Żadne pieniądze nie zmniejszą rozmiarów tragedii jaka spotkała rodzinę Łukasz Urbana - polskiego kierowcy, który w dramatycznych okolicznościach stracił życie w ostatni poniedziałek w Berlinie. Mimo wszystko solidarność i wielkie serce ludzi poruszonych tym co się stało są naprawdę budujące. Dzięki nim bliscy naszego rodaka będą mieli przynajmniej zagwarantowaną stabilną sytuację finansową, co także - w obliczu ich dramatu - jest niezmiernie istotne.

Reklama

W tym miejscu ogromne słowa uznania należą się niejakiemu Dave'owi Duncanowi - kierowcy z Anglii, który rozpoczął zbiórkę za pośrednictwem platformy GoFundMe. Początkowo wiele osób miało wątpliwości co do jego intencji, ale sprawę udało się ostatecznie wyjaśnić i okazało się, że zbiórka absolutnie nie jest oszustwem. Gdy tego dokonano, ruszyła prawdziwa lawina wpłat i na chwilę obecną suma zebranych środków wynosi już prawie 90 tysięcy funtów.

"Nie znałem Łukasza, ale historia mocno mnie poruszyła i zszokowała i nawet sobie nie wyobrażam przez co przechodzi teraz jego rodzina. Sam będąc kierowcą postanowiłem skrzyknąć naszą społeczność i pomóc jej chociaż w małym stopniu. Jestem w kontakcie z ekipą gofundme, by mieć pewność, że pieniądze na pewno trafią do właściwych osób" - napisał na stronie zbiórki Dave Duncan.

Szczerość intencji angielskiego kierowcy potwierdził także właściciel firmy przewozowej, w której jeździł Łukasz Urban. "Faktycznie kontakt ze strony tego pana był podjęty. Postaramy się jak najszybciej z nim skontaktować. Będziemy rozmawiali, w jakiej formie będzie chciał przekazać te pieniądze" - powiedział dziennikarzom Ariel Żurawski.

37-letni Łukasz Urban, kierowca z Gryfina pod Szczecinem, zostawił żonę oraz 17-letniego syna. Z ustaleń policji wynika, że Polak próbował powstrzymać zamachowca i miał chwycić za kierownicę ciężarówki, dzięki czemu zapobiegł prawdopodobnie jeszcze większej tragedii.

W poniedziałkowym zamachu w Berlinie zginęło oprócz Polaka jeszcze 11 osób, a około 50 zostało rannych. Niemiecka policja wciąż poszukuje sprawcy całego zajścia. Podejrzany to 24-letni Tunezyjczyk, Anis Amri który jak ustalono miał kontakt z islamistami. Za pomoc w jego zatrzymaniu wyznaczono nagrodę w wysokości 100 tysięcy euro.

Gdybyście także chcieli wesprzeć finansowo rodzinę polskiego kierowcy, link do zbiórki znajdziecie tutaj.

Zobacz również:

Zbiórka pieniędzy dla rodziny Polaka zabitego w Berlinie. Szczere intencje czy próba wyłudzenia?

Więcej policji i wojsko na ulicach? Sprawdź o co chodzi

Zostawiła dzieci na 9 dni i udała się do kochanka. Jedno z nich zmarło

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: historie z życia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje