Poświęcił swoje życie psom, których nikt nie chciał przygarnąć!

Śmierć ukochanego psa to zawsze ogromny cios dla jego właściciela, z którym ciężko się pogodzić. Podobnie było w przypadku Steve’a Greiga, który długo nie mógł pozbierać się po stracie ukochanego towarzysza. Pomogły mu dopiero psy, które adoptował z lokalnego schroniska w Denver. Tak, psy, ponieważ Steve postanowił, że zajmie się nie jednym czworonogiem, ale kilkoma.

Mężczyzna postanowił, że przygarnie psiaki, które znajdowały się w schronisku najdłużej i których nikt nie zdecydował się wcześniej adoptować. W ten sposób zamieszkało z nim dziesięciu nowych lokatorów.

Reklama

Steve każdego dnia wstaje punktualnie o piątej rano i przygotowuje śniadanie dla swojej dużej rodziny. Prawie każdy z psów jest na innej diecie, dlatego przyrządzenie im posiłku zajmuje Amerykaninowi trochę czasu. Jego dzień jest oprócz tego wypełniony wyjściami na spacer, wizytami u weterynarza, zabawą z psiakami, no i oczywiście pracą. Rodzinę trzeba przecież z czegoś utrzymać!

"Za każdym razem, gdy chociaż na chwilę usiądę, zaraz pojawiają się koło mnie trzy, cztery psy. Zajmowanie się nimi wszystkimi sprawia jednak, że każdy dzień mojego życia jest wartościowy" - napisał jakiś czas temu na swoim Instagramie Steve. Jego profil obserwuje już ponad 607 tysięcy osób.

Ciąg dalszy na kolejnej stronie...

Dowiedz się więcej na temat: zwierzęta | historie z życia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje