Najpierw leczył raka seksem, teraz kradnie telefony. Fałszywy hrabia znów w akcji!

O niezwykłych zdolnościach bohatera tego materiału głośno było już przed kilkoma laty. Teraz sprawa nieoczekiwanie powraca, gdyż po wyjściu na wolność z aresztu fałszywy hrabia ponownie grasuje po Polsce, a jego ofiarami padają łatwowierne kobiety.

O nieoczekiwanym powrocie samozwańczego hrabiego, którego zuchwałe oszustwa poruszyły Polskę przed kilkoma laty napisali dziennikarze "Gazety Krakowskiej". Z ich materiału jasno wynika, że 56-letni Zdzisław M., z wykształcenia spawacz, po wyjściu z więzienia ponownie trudni się fałszerstwami.

Reklama

Zamieszanie wokół osoby Zdzisława M. rozpoczęło się w roku 2010, gdy znalazł się on na celowniku policji po tym, jak podawał się na Podhalu za hrabiego Zdzisława Myszkowskiego, onkologa z kliniki pod Genewą.

Niezwykłe zdolności jakie posiadał miały mu wówczas pozwalać na diagnozowanie chorób nowotworowych spojrzeniem w oczy oraz leczeniem ich orgazmami. Za swoje usługi życzył sobie zapłatę w wysokości 1300 złotych. Zdzisław M. był tak przekonujący, że na jego nowatorską metodę leczenia nabrała się nawet studentka medycyny.

W zdolności fałszywego hrabiego uwierzyła też niejaka Daria D. Zdzisław M. tak omamił 19-latkę, że ta postanowiła wyjść za niego za mąż i przedstawiła go rodzicom jako milionera, z którym weźmie ślub na Wawelu, a udzieli go sam Stanisław Dziwisz. Rodzina dziewczyny także dała się oszukać i pożyczała mężczyźnie pieniądze, gdyż ten ich brak ciągle tłumaczył awarią karty do bankomatu.

Prawda na temat niedoszłego arystokraty wyszła na jaw, gdy razem z Darią uciekł on do Hiszpanii, a rodzice nastolatki zgłosili jej zaginięcie. Policja zaczęła wówczas otrzymywać także zgłoszenia od innych oszukanych przez Zdzisława M. kobiet. Po aresztowaniu mężczyzna trafił do więzienia na ponad 5 lat. Na wolność wyszedł w czerwcu 2016 roku i od razu wrócił do dawnego życia.

Jak piszą dziennikarze "Gazety Krakowskiej" od jakiegoś czasu do ich redakcji spływają sygnały od oszukanych kobiet, którym Zdzisław M. przedstawia się teraz jako m.in. niejaki Marek Buchwald, właściciel kliniki onkologicznej w Hiszpanii, a także teść Antonio Banderasa oraz jako niejaki książę Marek Rey Ronkowsky La Valetta, spadkobierca Malty.

Z ustaleń policji wynika, że Zdzisław M. zmienił teraz nieco sposób działania. Seksem leczy już tylko najbardziej naiwne "pacjentki", podczas gdy innym oferuje specjalne oprogramowanie, które dzięki wykonanym na telefonie zdjęciom diagnozuje ewentualną chorobę oraz naświetla nowotwór falami radiowymi. Celem jego instalacji za kilkusetzłotową opłatą próbuje wyłudzić od ofiary telefon, a następnie przepada bez wieści.

Choć wszystko brzmi jak kiepski żart, okazuje się, że w całym kraju nie zabrakło osób, które uwierzyły w słowa Zdzisława M. Póki co 56-latek pozostaje na wolności, gdyż z powodzeniem udało mu się wymknąć z rąk policji.

Zobacz również:

Zażył LSD i myślał, że jest tygrysem. Przybiegł nago z Czech do Polski

Wściekły rowerzysta atakuje tramwaj! - wideo

Bezdomny parodiuje Makłowicza i Wałęsę! Można paść ze śmiechu!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Polska | śmieszne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje