Masz nieudany tatuaż? Ten krem może uratować ci skórę!

Dotychczas usuwanie tatuaży wiązało się z bolesnymi laserowymi zabiegami, które często prowadziły do powstania oparzeń, pęcherzy czy nawet trwałych blizn. Zabiegi wymagały kilku wizyt u specjalisty i był to długotrwały i kosztowny proces. Za jakiś czas być może się to zmieni!

Alec Falkenham, 28-letni doktorant Wydziału Patologii na Uniwersytecie w Halifaksie, opracował skład kremu, który, usunie nasze nieprzemyślane i niechciane tatuaże i to bez uciekania się do drastycznych metod. Stworzony przez niego specyfik ma sprawiać, że tatuaż będzie stopniowo bladł, aż do całkowitego zniknięcia, nie powodując przy tym żadnych efektów ubocznych lub chociażby dyskomfortu.

Naukowiec do opracowania kremu wykorzystał swoją wiedzę na temat prostych, naturalnych procesów obronnych, które każdego dnia zachodzą w organizmie człowieka. Kiedy podczas tatuowania tusz zostaje wprowadzony do skóry właściwej, powoduje powstanie stanu zapalnego. To odpowiedź immunologiczna naszego organizmu, wywołana przez wprowadzenie do jego wnętrza ciała obcego.

W odpowiedzi, nasz organizm przekierowuje w zaatakowane rejony komórki obronne, makrofagi. Ich zadaniem jest zwalczanie wroga poprzez jego wchłonięcie.

Następnie, część makrofagów przemieszcza się do węzłów chłonnych, powodując tym samym spadek nasycenia barwy, w krótkim czasie po tatuowaniu. Większość z nich, oczywiście pozostaje na swoim miejscu, tworząc to, co nazywamy tatuażem.

Krem Falkenhama pobudza makrofagi, które pozostały pod skórą i sprawia, że w okolice tatuażu wysłane zostają nowe zastępy tych pracowitych komórek.
W myśl tego, jak komórki zostały zaprogramowane, pochłaniają to, co wzbudza ich podejrzenia, a więc swoich poprzedników wypełnionych tuszem. Niechciane komórki przenoszone są do węzłów chłonnych, gdzie zostają zneutralizowane.

Falkenham swoje pierwsze próby przeprowadził na tatuowanych uszach świń. Wyniki jego badań były bardzo zadowalające. Obecnie dopracowuje komercyjny produkt i przygotowuje go do wprowadzenia na rynek. I choć nie wie jeszcze, ilu aplikacji będzie wymagało całkowite usunięcie tatuażu, to jest przekonany, że jego sposób będzie zdecydowanie wygodniejszą i bezpieczniejszą alternatywą dla lasera. W dodatku zapowiada się, że również zdecydowanie tańszą.

Szacunkowo cena kremu nie powinna przekraczać 4 centów kanadyjskich na cm2 tatuażu. Zatem jedna aplikacja na średniej wielkości tatuażu nie powinna przekraczać kwoty 4,5 dolara kanadyjskiego. Specyfik ma być najbardziej skuteczny w przypadku tatuaży starszych niż dwa lata.

Zobacz również:

Reklama

Tak sprytnie pozbędziesz się nieudanego tatuażu!

Najgorsze tatuaże świata! Co kierowało tymi ludźmi?

Wierny fan Pazdana w akcji! To tatuaż czy tylko rysunek?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: tatuaże

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje